Do takich świadczeniodawców należy także stomatolog. Warszawa oczywiście nie będzie bezpośrednio odpowiadać za podpisywanie umów w każdym województwie, lecz zajmą się tym poszczególne oddziały. Czasem mniejsza ilość kontraktów wcale nie wynika z winy Funduszu, lecz z faktu, że w rejonie brakuje specjalistów lub obiektów, które spełniałyby wymagane wymogi. Choć może bardziej do tej grupy zalicza się specjalista taki, jak kardiolog, niż dentysta. Warszawa natomiast w takim momencie stara się wskazać najbliższe miejsce, gdzie brakujące usługi są świadczone. Jeżeli jednak widać, że na rynku występuje większy popyt niż Fundusz jest w stanie go zaspokoić, to automatycznie tworzą się kolejki oczekujących. Najgorzej wygląda chyba protetyka. Warszawa nie jest jednak w stanie przyznać wyższych limitów niż te, z którymi mamy do czynienia obecnie.